" />

i-nauka - blog edukacyjny

04/11/2007

Dlaczego warto się dokształcać?

Kategoria wpisu: Edukacja, Nauka — admin @ 16:41

Dlaczego warto się dokształcać?

autorem artykułu jest Serhij Petryczenko


Wiedza zdobyta dzięki wykształceniu staje się potęgą wtedy tylko, jeśli zostanie użyta do realizacji dokładnie określonego celu. Tylko mając określony cel i dokładny plan jego osiągnięcia, ustalisz, jakiej wiedzy potrzebujesz i gdzie będziesz tej wiedzy szukał.



Nie wystarczy raz ukończyć szkołę, nawet wyższą uczelnie, żeby być dobrym w swoim zawodzie.

Szkoła daje ogólne wykształcenie, natomiast specjalistyczną wiedzę, niezbędną do bycia dobrym w swoim fachu każdy zdobywa sam.





Dzięki dotacjom ze środków Unii Europejskiej wiele firm i uczelni w Polsce prowadzi bezpłatne szkolenia i kursy, dające możliwość podnoszenia kwalifikacji lub opanowania nowego zawodu. Mogą z nich skorzystać m. in. nauczyciele, bezrobotni, osoby odchodzące z rolnictwa, kobiety mieszkające w małych miejscowościach. Lista grup zawodowych i społecznych jest dużo szersza, warto zatem poszukać odpowiedniej propozycji dla siebie.



Inny sposób kształcenia się, szczególnie przydatny dla tych, co nie mają możliwości uczęszczać na uczelnie, to nauka na odległość.

W dobie Internetu staje się on coraz bardziej powszechny.

Powstał nawet nowy termin: e-learning.



Ciekawe, że sam pomysł kształcenia się na odległość wcale nie jest nowy.

Oto co pisze dr Napoleon Hill o kursach korespondencyjnych w swojej książce

?Myśl i bogać się?, wydanej jeszcze w 1937 roku.



?Naukę korespondencyjną można podjąć w każdym miejscu, do którego dociera poczta. Szkoły korespondencyjne oferują kursy w zakresie wszystkich przedmiotów, których można uczyć na odległość. Zaletą takich kursów jest elastyczność programu studiów pozwalająca na naukę w wolnym czasie. Poza tym ich uczestnicy z reguły mają możliwość skorzystania z konsultacji (pod warunkiem, że starannie wybiorą szkołę), które bywają bezcenne dla ludzi poszukujących wiedzy specjalistycznej. Niezależnie od tego, gdzie mieszkasz, możesz czerpać korzyści z tego źródła.?





Nie zależnie od tego, jaką drogę edukacji wybierzesz, pamiętaj, że sama wiedza, nie poparta praktycznym działaniem, beż dążenia do celu, któremu ma służyć, nie wiele warta.









Serhij Petryczenko

Wiejskie rozkosze


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Efekt początku i końca w uczeniu się

Kategoria wpisu: Nauka — admin @ 16:41

Efekt początku i końca w uczeniu się

autorem artykułu jest Krzysztof Pietraszek


Istnieje wiele nieznanych lub mało znanych faktów i zasad, których wykorzystanie bardzo ułatwia uczenie się.

Jedną z takich prawidłowości jest efekt początku i końca.

Efekt ten zazwyczaj nie jest wykorzystywany w nauce, z powodu źle pojętego dążenia do oszczędzania czasu. Po prostu wielu osobom, często trudno jest pojąć i zaakceptować fakt, że aby zaoszczędzić naprawdę dużo czasu, trzeba najpierw trochę go zainwestować.



Na czym polega ta inwestycja i jakie są zyski o tym za chwilę. Najpierw



O efekcie początku i końca



Efekt początku, to wyższa niż przeciętna efektywność uczenia się występująca na początku okresu, w którym się uczysz. Czyli, jeśli usiądziesz i zaczniesz uczyć się, to wkrótce po ?wejściu w temat?, efektywność twojej pracy jest najwyższa.

Potem będzie stopniowo maleć. Maleje tym bardziej, im dłużej siedzisz i nieprzerwanie pracujesz.

Tuż przed końcem okresu nauki efektywność twojej pracy jest znowu wyższa. Oznacza to, że z tego okresu nauki zapamiętasz więcej, niż z okresu wcześniejszego.

To jest właśnie efekt końca.

Taki opis jest oczywiście przybliżeniem i uśrednieniem rzeczywistych wyników pomiaru efektywności uczenia się. Jest to jednak przybliżenie właściwie pokazujące tendencję zmian efektywności uczenia się w całym okresie, kiedy siadasz i uczysz się.

Zauważ, że najwięcej wiadomości w twojej pamięci, zostaje z początkowego i końcowego okresu nauki. To czas, w którym są najlepsze warunki do skutecznej pracy!



Jak to wykorzystać?



Po prostu, warto sprezentować sobie więcej efektów początku i końca w swoim uczeniu się.

Dlatego warto podzielić cały okres nauki na przedziały o rozsądnej długości. Na tyle długie, by zdążyć intensywnie ?wejść w temat? i dobrze wykorzystać okres wysokiej efektywności. Na tyle krótkie, by nie dopuścić do nadmiernego spadku efektywności.

W praktyce czas nauki powinien trwać w granicach, średnio 35 do 60 minut. Przerwa to 4 do 8 minut.

W przerwie zajmij się czymś zupełnie innym, ale nie nadmiernie absorbującym. Po kilku minutach musisz przecież znowu szybko wejść w intensywną pracę. Może to być trudne, jeśli w przerwie coś cię nadmiernie zaabsorbuje.

Po przerwie - następna sesja pracy intelektualnej, potem kolejna przerwa i znów praca.



Twój główny zysk



z takiego systemu nauki to większa ilość wiadomości w głowie.

Kilka innych korzyści:

- Okres nauki okupisz mniejszym zmęczeniem.

- Szybciej wykonasz to, co masz do zrobienia.

- Lepiej zapamiętasz następne partie materiału, na bazie lepiej zrozumianej i zapamiętanej poprzedniej części.



Na koniec jeszcze jedna bardzo ważna sprawa - to ty świadomie decyduj o przerwach.

Nie twoje odczucia, niechęci czy chwilowe lenistwo. Nie pozwalaj sobie na mimowolne wypadanie z intensywnej pracy, na myślenie o ?niebieskich migdałkach?.

Takie przerwy nie sprawdzają się.

Jeśli to się przydarzy i nie da się odsunąć wysiłkiem własnej woli, lepiej wstać i intensywnie, ale krótko, zająć się czym innym.

A potem wrócić do pracy. Już niezakłócanej i sprawnej.



—–



Z całym artykułem oraz wykresami do niego możesz zapoznać się na stronie:

http://www.superumysl.pl



Tam też znajdziesz więcej informacji o tym, jak poprawić efektywność własnej nauki.





http://www.superumysl.pl




Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak skutecznie przygotować się do egzaminu?

Kategoria wpisu: matura — admin @ 16:40

Jak skutecznie przygotować się do egzaminu?

autorem artykułu jest Konrad Szczypczyk


To, co będzie głównym tematem artykułu, to czysto techniczne wskazówki pozwalające dobrze przygotować się zasadniczo do każdego egzaminu (maturalnego, na studiach, czy na prawo jazdy). Po przeczytaniu artykułu zachęcam do samodzielnego przemyślenia zawartych tu wskazówek i do odniesienia ich do własnego doświadczenia. Zawarte tu zasady i wiadomości mają swoje źródło w dwóch dziedzinach wiedzy szczególnie związanych z problematyką ?skutecznego zdawania egzaminów? ? psychologii i neurofizjologii. Starałem się, by język był możliwie prosty i przystępny, a wszystkich tych, dla których takie opracowanie jest niewystarczające odsyłam do zalecanej literatury.



Krok pierwszy ? strategia i plan.

Jak każde skuteczne działanie tak i zdanie egzaminu musi być dobrze zaplanowane i przemyślane. Bez względu na to, ile czasu Ci zostało (godzina, dzień, tydzień, czy miesiąc) i tak warto poświęcić parę minut na zaplanowanie działań, niż rzucać się w wir bezmyślnych czynności, które zasadniczo mają tylko dać Ci usprawiedliwienie, żeby później nikt nie powiedział, że się nie uczyłeś. Od czego zacząć? Od celu! Zupełnie inaczej będziesz się przygotowywał, jeśli twoim celem będzie ocena celująca (ewentualnie bardzo dobra), inaczej jeśli zadowolisz się ocenę dobrą lub dostateczną a jeszcze inaczej, jeśli Twoim celem będzie po prostu zdanie ? czyli zadowolisz się oceną dopuszczającą (na studiach dostateczną).

Zasadniczo lepiej ustawić sobie poprzeczkę ciut wyżej, niż się jest w stanie ?skoczyć?, bo to pomaga lepiej zmobilizować organizm ?do walki?, ale nigdy, ale to przenigdy nie ustawiaj poprzeczki na pułapie co do którego wiesz, że nie ma takiej możliwości by to osiągnąć ? jeśli tak zrobisz, lepiej od razu daj sobie spokój i idź na rower zamiast się uczyć! Stara mądrość mówi o tym, by jeść po kawałku, po jednym kęsie ? a wtedy będziesz mógł nawet pożreć słonia!

OK., masz już cel, teraz przychodzi czas, by zastanowić się jakie masz sposoby jego realizacji ? nauka to tylko jedna z opcji!! A jakie są inne? Pomijając formy nieetyczne (ściągi, odpisywanie, przekupstwo itp.) masz cały wachlarz strategii. Po pierwsze może się okazać, iż nie musisz się uczyć materiału, gdyż uważałeś, na wykładach, zaliczałeś kolokwia, byłeś na ćwiczeniach i zasadniczo wystarczy, żeby sobie tylko ów materiał powtórzyć (np. poczytać notatki). Po drugie możesz spróbować zrozumieć problem, zamiast wkuwać na pamięć wzory i regułki (ta strategia szczególnie dobrze sprawdza się na studiach technicznych, gdzie można korzystać na egzaminie z tablic). Po trzecie możesz (szczególnie wtedy, kiedy brakuje Ci czasu) zająć się tylko najbardziej prawdopodobnymi tematami i dobrze je opanować, zamiast ?nauczyć? się po łebkach całości, a na egzaminie mieć totalną pustkę. I wreszcie po czwarte, kiedy masz już naprawdę niewiele czasu i każda Twoja aktywność naukowa na nic się nie zda ? możesz się rozchorować, co oczywiście jest wysoce nieetyczne, ale przynajmniej pozwoli Ci zyskać na czasie, dzięki czemu rzetelnie przygotujesz się do egzaminu, a zdobyta w ten sposób wiedza, być może kiedyś komuś uratuje życie (np. studia medyczne).

Kiedy masz już cel i wybrałeś strategię, wyobraź sobie drogę od punktu, w którym się znajdujesz do momentu egzaminu i zrób listę wszystkiego, co musisz zrobić, żeby Twoja podróż była efektywna. Na liście powinny znaleźć się zagadnienia do egzaminu, planowana ilość czasu na przeczytanie podręcznika, na zrobienie notatek, na wykonanie ćwiczeń, na powtarzanie notatek, na zadawanie pytań, oraz co bardzo ważne na odpoczynek. Oczywiście każdy cel i każda strategia będzie owocowała inną listą i innym sposobem zapisu poszczególnych kroków ? ważne jednak byś na początku drogi dokładnie wiedział, co musisz zrobić by dojść do celu ? im precyzyjniej zaplanujesz drogę, tym skuteczniej osiągniesz cel.



Krok drugi ? przygotowanie organizmu.

Jedynym narzędziem, które może zapewnić Ci sukces (czyli zdanie egzaminu) jest Twój mózg. Z biologicznego punktu widzenia jest on takim samym narządem jak każdy inny, żeby funkcjonować potrzebuje tlenu, glukozy i odpowiednich białek ? czyli energii i budulca. Ponadto chcąc ?wycisnąć z niego? maksimum możliwości musisz uwzględnić jego naturalny cykl pracy i dostosować się do niego ? zupełnie tak samo jak np. z mięśniami ? do bicia rekordu w wyciskaniu leżąc stajesz nie po czterogodzinnym intensywnym treningu siłowym, tylko po lekkiej rozgrzewce.

Jeśli chodzi o odżywianie mózgu (polecam liczne artykuły na ten temat w serwisie www.activebrain.pl) warto zwrócić uwagę na kilka banalnych substancji. Po pierwsze ? woda ? pij ją w dużych ilościach i często ? intensywna praca to duża ilość metabolitów, które dzięki wodzie mogą opuścić organizm i utrzymać go w wysokiej sprawności, a po drugie mózg to w 99% woda, nie warto więc na niej oszczędzać. Staraj się jednak unikać napoi gazowanych, a także kawy i herbaty ? niech to będzie czysta zwykła woda (nawet choćby z kranu, byleby przegotowana). Napisałem by unikać kawy i herbaty i powtórzę to z całą stanowczością ? uważam, iż kofeina to jeden z największych wrogów skutecznego przygotowywania się do egzaminów! Wiem, że brzmi to obrazoburczo, bo przecież wszyscy Twoi znajomi nie wyobrażają sobie uczenia się bez kawy. Niestety kawa (czy szerzej kofeina) ma kilka podstawowych wad, które moim zdaniem, wykluczają ją jako produkt przydatny przy nauce do egzaminów. Po pierwsze kofeina rozregulowuje Twój naturalny “rytm dobowy?, a jak już powiedziałem mózg jest najefektywniejszy kiedy działa właśnie zgodnie z tym rytmem (o czym szerzej za chwilę). Po drugie kofeina usuwa zmęczenie i daje Ci poczucie, że możesz więcej ? owszem Ty możesz!, ale Twój mózg NIE!!! ? a pamiętaj, że to on ma się nauczyć i zapamiętać. Jeśli jest zmęczony i daje Ci o tym znać, to nie walcz z nim tylko się do tego dostosuj ? zrób sobie krótką przerwę, pobiegaj, lub chociażby pooddychaj świeżym powietrzem przez otwarte okno. Oczywiście jeśli masz mało czasu, może Cię być nie stać na taki luksus jak przerwy ? wtedy rób je po prostu krótsze (choćby miały polegać tylko na zamknięciu oczu i policzeniu do 15), a żeby delikatnie ?oszukać? układ nerwowy stosuj taurynę (tą co w energy-drinkach, z tym, że takie napoje mają też kofeinę i przez to stają się nieużyteczne) ? na szczęście taurynę możesz także kupić w kapsułkach. Po trzecie działanie kofeiny jest krótkotrwałe, zazwyczaj zaraz po tym jak skończysz filiżankę kawy przyjemne pobudzenie mija i musisz sięgnąć po następną. Tak więc problem nawodnienia mamy już zamknięty. Teraz energia ? jest właściwie tylko jedno idealne źródło energii dla mózgu ? glukoza. Osobiście polecam, by przed intensywną sesją nauki zjeść posiłek bogaty w węglowodany złożone (np. spaghetti), a w czasie nauki, kiedy Twoja energia spada, albo mieszać z wodą glukozę spożywczą (nie więcej niż 20g ? czyli 4 płaskie łyżeczki do herbaty) co 30 do 45 minut, albo zjadać kilka kostek czekolady. Glukoza spożywcza zadziała znacznie szybciej (prawie natychmiast), natomiast czekolada da Ci energię na dłużej. Zasadniczo w tak banalny sposób mamy już rozwiązany problem energii ? pamiętaj, że mózg podczas pracy zużywa 8 razy więcej energii i tlenu niż inne komórki podczas pracy!, a to oznacza, że musisz zadbać o wysokoenergetyczne pożywienie i dobrze wentylowane pomieszczenie do nauki.

Pozostaje nam tylko kwestia budulca ? nie chodzi tu dosłownie o białka, które tworzą strukturę mózgu, ale o neurotransmitery, czyli substancje (zazwyczaj aminokwasy), które są niezbędne do właściwego komunikowania się neuronów między sobą. Oczywiście nie muszę chyba przekonywać, że właściwa komunikacja neuronów między sobą to efektywna praca całego mózgu. Pośród setek zidentyfikowanych substancji, podczas uczenia się do egzaminów trzy z nich będą odgrywały ogromną rolę. Pierwsza to acetylocholina (powstaje z grupy acetylowej oraz choliny), która bierze udział w procesie zapamiętywania (zapisywania wiadomości w pamięci długotrwałej). Nasza dieta jest zbyt uboga a intensywność naszej pracy zbyt wysoka, co nieuchronnie musi prowadzić do sytuacji, kiedy nasz mózg pracuje w sytuacji deficytu. Niestety z pustego nawet Salomon nie naleje, toteż źle odżywiony mózg (zbyt mało substratów acetylocholiny) to problemy z zapamiętywaniem i duża ilość czasu spędzonego na powtarzaniu materiału bez gwarancji, że wtedy kiedy będzie to potrzebne (tj. na egzaminie) uda nam się go poprawnie odpamiętać. Co można zrobić? Suplementować substraty acetylocholiny np. preparatami ALC oraz LECYTYNA. Co ważne, nie jest prawdą, iż żeby te naturalne substancje zadziałały trzeba je jeść bardzo długo. To tak jak z wodą - wcale nie musisz pić codziennie po dwa dodatkowe litry płynu przez dwa miesiące, byś mógł powiedzieć, że nie jesteś spragniony. Jeśli brakuje Ci wody odczuwasz to jako pragnienie. Jeśli brakuje Ci acetylocholiny odczuwasz to jako problemy z zapamiętywaniem. I o ile w przypadku pragnienia po prostu sięgasz po szklankę wody i efekt jest natychmiastowy, zupełnie podobnie jest z problemami z zapamiętywaniem ? sięgasz po ALC i LECYTNĘ, a problemy szybko ustępują. Różnica polega tylko na tym, że jeśli mózg działa w sytuacji niedoboru substratów acetylocholiny, uczy się sobie radzić inaczej i w momencie, kiedy nagle dostanie bardzo wysoką dawkę substratów z zewnątrz ? ?nie traktuje ich poważnie? i dalej funkcjonuje w trybie oszczędzania (po prostu nagły przypływ substratów taktuje jako jednorazowy incydent i nie zmienia technologii produkcji acetylocholiny, która w sytuacji niedoboru sprowadza się zasadniczo do wychwytu zwrotnego), tak więc zanim odczujesz, że ALC i LECYTYNA zaczęły działać będzie musiało minąć kilka dni by mózg mógł się przestawić ? ale kilka dni (maksymalnie tydzień), a nie miesięcy, jak twierdzą sceptycy. Fizjologiczne podstawy do zapamiętywania już mamy, teraz czas na koncentrację i zdolność ?jasnego myślenia?, czyli stan, w którym wszystko jakby wydaje się prostsze i łatwiejsze. Z pewnością zdarzyło Ci się niejednokrotnie, że podczas nauki miałeś okresy kiedy wszystko było proste, a Ty bez większego wysiłku mogłeś zrozumieć nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia. Taki stan to nic innego jak praca układu dopaminergicznego na wysokich obrotach. Co zrobić by zapewnić te wysokie obroty? Przede wszystkim, jak w przypadku acetylocholiny, dostarczyć do mózgu substraty neurotransmiterów odpowiedzialnych za koncentrację i ?jasność umysłu? ? te substancje do dopamina i noradrenalina, obydwie powstają z jednego, niezwykle cennego (bo rzadkiego w pożywieniu) aminokwasu ? tzw. TYROZYNY (tu również po szersze informacje odsyłam na www.activebrain.pl). Mechanizm jest zasadniczo identyczny ? im mniej dostarczamy tyrozyny z pożywiania tym bardziej mózg musi oszczędzać dopaminę i noradrenalinę, a im bardziej je oszczędza tym bardziej jesteśmy ociężali. Od razu przestrzegam wszystkich kombinatorów przed dostarczaniem dopaminy bądź noradrenaliny ? te substancje, żeby działały jako neurotransmitery muszą być zsyntetyzowane w zakończeniach synaptycznych, ich bezpośrednie podanie do organizmu nie będzie miało, żadnego wpływu na koncentrację, a może doprowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych. Dostarczanie czystej tyrozyny jest natomiast w 100% bezpieczne, po prostu jeśli organizm nie zużyje jej do produkcji dopaminy i noradrenalny w mózgu wykorzysta ją do innych celów. Podsumowując ? im więcej przyjmiesz tyrozyny w tym większym komforcie będzie pracował Twój mózg (nie opłaca się jednak więcej niż 8 gramów, bo i tak mózg nie będzie w stanie tego wykorzystać i organizm przeznaczy tyrozynę (nadmiar) na inne rzeczy). Tutaj też musisz dać swojemu mózgowi trochę czasu, by się przestawił z trybu oszczędnego na produktywny, tak więc przez pierwszy tydzień suplementacji możesz nie zauważać większej różnicy w jakości pracy Twojego mózgu.



Krok trzeci ? przygotowanie miejsca pracy.

Efektywna nauka do egzaminu nijak się ma do sielankowych wizji z amerykańskich seriali, na których to młodzi ludzie wylegują na trawnikach przed uniwersytetem i udają, że czytają książki. Trawnik, słoneczko, piękna pogoda to otoczenie do relaksu a nie do nauki, i Twój mózg za nic się nie przekona, by w takim relaksacyjnym otoczeniu marnować czas na naukę. Miejsce, w którym masz się uczyć musi!! Ci się kojarzyć z nauką ? dla mózgu musi być oczywiste, że jest tu właśnie po to, by coś zapamiętać i zrozumieć. Jeśli nie masz własnego pokoju, możesz korzystać z biblioteki. Kolejny aspekt miejsca pracy to dostępność pomocy naukowych ? jeśli czytając podręcznik coś Cię zaintryguje musisz mieć łatwy dostęp do innych książek i notatek byś mógł to sprawdzić i tym samym pozwolić, by mózg zajął się następnym tematem. Nazywa się to efektem Zeigarnik i polega na tym, że jeśli nasz mózg nie będzie mógł dokończyć jakiegoś procesu (np. coś go zaintryguje) będzie się zajmował tematem aż znajdzie rozwiązanie ? dlatego zamiast marnować jego ?moce obliczeniowe? lepiej pomóc mu w rozwiązaniu ?zagadki?, a do tego celu dostępność materiałów dydaktycznych jest wręcz nieodzowna. Kolejne zagadnienie to spokój ? nikt nie może Ci wchodzić do pokoju (chyba, że się będzie paliło!!, ale tylko wtedy!), nikt nie może Cię wołać byś zajął się młodszym bratem, prasowaniem pościeli, wynoszeniem śmieci, piciem piwa czy czymkolwiek innym. Twój telefon komórkowy musi być wyłączony (nie wyciszony, tylko wyłączony, tak byś się nie rozpraszał zastanawianiem czy dostałeś SMSa). Radio, magnetofon, telewizor ? to przedmioty, które w żaden sposób nie przysłużą Ci się do nauki, więc lepiej od razu je sprzedaj, albo przynajmniej wynieś. Dobrze by było, żebyś miał możliwość otworzenia okna, a także wystarczająco miejsca by raz na czas wstać, poruszać się i wykonać proste ćwiczenia. Dodatkowo zadbaj, byś w miejscu przeznaczonym na naukę miał wystarczający zapas wody i glukozy, tak byś nie musiał wychodzić do kuchni? każde wyjście do kuchni to niebezpieczeństwo, że kogoś tam spotkasz, włączysz się w dyskusje i zmarnujesz cenny czas. Na koniec jeszcze jedna uwaga ? nie ucz się w łóżku ? to miejsce do spania ? do odpoczynku!



Krok czwarty ? działanie.

Jak powinien wyglądać optymalny dzień nauki? Ile czasu powinieneś przeznaczyć na naukę? Do której godziny jest sens się uczyć? Na te pytanie nie może być jednoznacznych odpowiedzi, z błahej przyczyny ? każdy z nas jest inny i swój cykl pracy musi dostosować do swoich indywidualnych możliwości ? tylko Ty najlepiej znasz swój organizm i tylko Ty możesz ułożyć idealny dla siebie dzień pracy. Mimo to jest kilka uniwersalnych zasad wynikających z neurofzijologii i psychologii uczenia się. Zacznijmy więc od początku. Optymalna pora na wstawanie to 6:00 do 8:00, wtedy organizm budzi się do życia, jeśli śpisz dłużej ? organizm wprawdzie odpoczywa, ale już ?na czuwaniu? a nie w stanie regeneracji. Na 30 ? 45 minut przed śniadaniem weź aminokwasy (TYROZYNA, TAURYNA, inne), tak by mogły zadziałać w najbardziej wydajny sposób. Jeśli idzie o tyrozynę jest tu bardzo ciekawa sytuacja ? jeśli tyrozyna ?dostanie? się do mózgu jako pierwsza cały dzień będzie przepełniony energią i jasnością umysłu a także motywacją do działania, jeśli jednak dostanie się tam tryptofan (inny aminokwas zazwyczaj współwystępujący z węglowodanami) dzień spędzisz pod znakiem relaksu, senności i odprężenia, co oczywiście nie będzie korzystne z punktu widzenia realizacji Twoich celów. Śniadanie ? najważniejszy posiłek w ciągu dnia, dobrze by było, żeby dał Ci dużo energii. Menu zasadniczo dowolne, byle było odpowiednio zbilansowane i zdrowe. Podczas śniadania warto przyjąć minerały (głównie: cynk, magnez oraz potas) a także Żeń-Szeń, jako preparat ogólnie tonizujący i dodający energię, a także GINGKO, czyli ekstrakt z miłożębu japońskiego ? źródło substancji warunkujących prawidłowe ukrwienie mózgu. Po śniadaniu masz około 3 godzin czasu, kiedy Twój mózg będzie gotowy do najcięższej pracy ? warto ten czas poświęcić na czytanie podręczników i próby zrozumienia zagadnień, które są kluczowe dla opanowania materiału niezbędnego do zrealizowania Twojego celu egzaminacyjnego. Kolejny etap dnia ? to drugie śniadanie, potraktuj je jako okazję do uzupełnienia energii ? menu dowolne, byle bogate w złożone węglowodany. Po posiłku ponów suplementację Żeń-Szeniem i GINGKO i wykorzystaj kolejne 2 godziny na opracowywanie materiału ? robienie notatek, zadawanie (zapisywanie) pytań. Później obiad, a po nim około 30 minut, które z racji odprężenia (naturalny efekt obfitego posiłku) możesz wykorzystać na zapamiętywanie (słówka, regułki, wzory, itp.). Następny etap to obowiązkowy 60 minutowy relaks na świeżym powietrzu ? możesz ten czas spędzić z przyjaciółmi, możesz jeździć na rowerze, zagrać w piłkę lub po prostu pospacerować ? pamiętaj, by robić to na świeżym powietrzu. Wrócisz dotleniony i gotowy do kolejnej porcji materiału, Twój mózg nie będzie jednak już tak efektywny jak rano ? możesz teraz przeglądnąć notatki, albo skoncentrować się na powtarzaniu materiału, ale raczej nie oczekuj już od siebie, że uda Ci się zrozumieć trudne reguły lub rozwiązać ekstremalne zadanie. Około 20:00 odłóż wszystkie książki i zacznij przygotowywać się do regeneracyjnego snu. Zjedz lekką kolację, zrób sobie gorącą kąpiel i połóż się spać (około 22:00). Tuż przed zaśnięciem, bez wysiłku postaraj sobie przypomnieć wszystko czego dziś się nauczyłeś ? nie irytuj się jeśli będziesz miał przeświadczenie, że o czymś zapomniałeś, po prostu pozwól, by Twoje myśli swobodnie płynęły ? taki zabieg będzie dla Twojego mózgu sygnałem, że to co robiłeś cały dzień jest naprawdę bardzo ważne i powinien dobrze uporządkować te informacje. Ostatni etap dnia to sen ? ostatni, ale najważniejszy. To właśnie teraz, podczas tzw. faz REM, Twój mózg będzie pracował na takich samych obrotach (rytm beta) jak podczas czuwania na jawie, i to właśnie teraz będzie porządkował zdobyte informacje i wiązał je z już posiadaną przez Ciebie wiedzą. Kiedy obudzisz się rano, wiedza będzie już utrwalona i skonsolidowana. Mam nadzieję, że już rozumiesz dlaczego ?zarywanie nocek? jest głupotą prawie tej samej miary co kofeina. ?Zarywanie nocy? to uniemożliwienie Twojemu mózgowi pracy nad zapamiętaniem zgromadzonego w ciągu dnia materiału.

Rytm dobowy Twojego organizmu to o wiele cenniejszy sprzymierzeniec, niż wszystkie inne metody jakie poznasz w poradnikach typu: ?Jak osiągnąć szczęście w 12 dni i nie stracić przyjaciół? ? te dobre poradniki rozpoznasz właśnie po tym, że będą oparte właśnie na zasadzie rytmu dobowego.



Krok piąty ? dzień przed bitwą.

Odpoczywaj ? to właściwie jedyna wskazówka. Wiele się już nie nauczysz, możesz sobie powtórzyć materiał, oglądnąć notatki, przeczytać najważniejsze regułki ? bez emocji i bez stresu, po prostu uwierz, że Twój mózg nie próżnował i jeżeli nawet wydaje Ci się, że czegoś tam nie wiesz ? zaufaj. Jeśli masz ochotę, idź z przyjaciółmi do kina, aczkolwiek obawiam się byś kogoś zdołał namówić ? oni dziś będą ?zakuwać?.



Krok szósty ? wielka bitwa.

Staraj się pospać w miarę długo, ale nie przekraczaj 10 godzin snu. Jeśli egzamin masz rano, wstań trochę wcześniej (i wcześniej połóż się spać poprzedniego dnia) i bądź na miejscu przynajmniej 15 minut przed egzaminem ? chodzi głównie o to byś się nie spóźnił ? widmo spóźnienia to jeden z najskuteczniejszych stresorów. Jeśli masz egzamin później, zjedz lekki posiłek, i jeśli bardzo musisz poczytaj swoje notatki, a właściwie tylko je pooglądaj. Przed samym egzaminem, usiądź na chwilę spokojnie, zamknij oczy i policz w myślach, powoli do 100, a potem raz jeszcze tylko od 100 do 0 ? już jesteś gotowy. Powodzenia.



Krok siódmy ? podsumowanie.

Warto poświęcić, może niekoniecznie cały dzień, ale przynajmniej kilka godzin, by zastanowić się, czy byłeś dobrze przygotowany, co poszło nie tak jak byś sobie życzył, a z czego jesteś bardzo zadowolony. Zapisz sobie pytania, które sprawiły Ci trudność, a potem w domu, przeglądając notatki, spróbuj się zastanowić, dlaczego sprawiły Ci trudność. Im więcej wyciągniesz konstruktywnych wniosków, tym lepiej przygotujesz się do następnego egzaminu, być może poprawkowego ? nie ważne, ważne byś miał świadomość, że tylko Ty jesteś w stanie doskonalić się w sztuce zwyciężania bitew = zdawania egzaminów.



literatura zalecana:

1.) B. K. Gołąb “Anatomia czynnościowa Ośrodkowego Układu Nerwowego”, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa, 1992

2.) A. Longstaff “Neurobiologia”, Wydawnictwo Naukowe PWN S.A., Warszawa 2002

3.) J. Vetulani ?Jak usprawnić pamięć.?, Platan ,1998



autor: Konrad Szczypczyk - mgr psychologii, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalista z zakresu psychologii polityki i reklamy (certyfikat Uniwersytetu Jagiellońskiego); twórca Teorii Perswazji Temporalnej; prowadzi kursy i szkolenia z zakresu psychologii biznesu, a także warsztaty i treningi z zakresu zarządzania czasem i personelem, negocjacji i psychologii twórczości; prywatnie interesuje się gospodarką, kulturystyką, odżywianiem oraz sportami motorowymi.







www.activebrain.pl - portal wiedzy o mózgu


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Uczenie się

Kategoria wpisu: Edukacja, Mity, Nauka, Studia, matura — admin @ 16:39

Uczenie się

autorem artykułu jest jaras jarty


Uczenie się to proces zdobywania wiadomości, nowych umiejętności i nawyków, prowadzących do stałych zmian w zachowaniu się uczącego. Efekty uczenia się zależne są między innymi od pamięci, umiejętności koncentracji uwagi i motywacji, potrzeb rozwoju zainteresowań, czy zdolności. Uczenie się jest, więc, procesem zdobywania i gromadzenia doświadczeń poprzez modyfikację zachowań i działań wcześniej nabytych.



Dzięki uczeniu się można opanować cały system wiadomości, potrzebnych umiejętności, lepszych nawyków, przyzwyczajeń i przekonań. W szerokim znaczeniu określenia procesów uczenia, mówi się o zdobywaniu wiadomości i umiejętności zamierzonym, jak i mimowolnym, niezamierzonym.



W związku z rodzajem motywacji i nastawienia, wyodrębniamy wiele rodzajów i form uczenia się. Procesy uczenia się uznawane są za główną dziedzinę badań psychologicznych. Mówi się o uczeniu sensorycznym (spostrzeżeniowym, percepcyjnym), polegającym na wytwarzaniu się odruchów warunkowych pod wpływem wzmacniania określonych doświadczeń. Możemy uczyć się metodą prób i błędów, które przejawia się poszukiwaniem, próbowaniem i eliminowaniem czynności zbędnych, ćwiczeniem się w czynnościach skutecznych i prowadzących do celu. Stosujemy je gdy brak jest wskazówek jak rozwiązać zadanie czy problem. Można też uczyć się przez naśladownictwo, czyli intencjonalne wykonywanie przez osobę uczącą się czynności, które przedtem wykonywał ktoś inny, albo przez działanie, tzn. wykorzystywanie opanowanej już wiedzy. Najczęściej stosujemy bierną metodę mechanicznego powtarzania, pamięciowego wykucia, ale również poprzez wniknięcie w istotę zagadnienia, zrozumienie opanowywanego materiału, gdzie mając wgląd w sens osiągamy trwalszy efekt.



Samodzielna praca nad sobą w zdobywaniu lub pogłębianiu wiedzy, samodzielne kształtowanie cech osobowości nazywane jest samokształceniem. Podstawowym warunkiem samokształcenia jest dojrzałość osobowości osiągana wraz z rozwojem oraz pod wpływem oddziaływań wychowawczych.



Efekty uczenia się zależą przede wszystkim od zdolności zapamiętywania, od koncentracji i trwałości uwagi oraz umiejętności przeżywania poznawanych, nowych wartości moralnych, społecznych, estetycznych i innych.





pozytywna motywacja


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kategoria wpisu: Nauka, Ortografia, Pisanie — admin @ 16:38

Jak wspomaga nas kofeina

autorem artykułu jest Krzysztof Pietraszek


Niektórzy zaczynają dzień od małej kawy. Inni nie tylko zaczynają, ale potrafią również go kończyć ? nawet po 22.00 nie odmawiają sobie jej aromatu.

Kawa przydaje się zarówno kierowcom, jak i naukowcom. Jak mawiał Paul Erdos: Matematyk, to urządzenie do przekształcania kawy w twierdzenia.

Kawę pije wiele osób. Różne napoje z kofeiną - prawie wszyscy.

Jak kofeina działa na nas, to wiemy. Zbierzmy jednak fakty.



Jak działa kofeina?

Kofeina pobudza korę mózgową i ośrodki podkorowe oraz ośrodek oddechowy i naczynioruchowy. To jest istotne dla sprawnego działania mózgu. Rozszerza naczynia mózgowe, nerkowe i wieńcowe serca, a zwęża naczynia brzuszne. Wzmaga więc przepływ krwi z jamy brzusznej do skóry, mięśni i mózgu. Zwiększa przez to wydolność psychofizyczną. Przyśpiesza przemianę materii i podnosi ciepłotę ciała, co również wpływa na sprawność mózgu. Małe ilości kofeiny zwalniają czynność serca.

Kofeina wzmaga ilość wydzielanego moczu, a tym samym przyczynia się do odwadniania organizmu. To niekorzystny dla organizmu i mózgu efekt.

Duże dawki kofeiny zwiększają siłę skurczową mięśnia sercowego i wentylację płuc. Powodują gonitwę myśli i ogólne rozbicie myślowe. Nadmiar kofeiny osłabia koncentrację i powoduje trudności z zaśnięciem, bezsenność, drażliwość, niepokój, a nawet lęk czy drżenie mięśniowe. W skrajnych przypadkach może dochodzić do drgawek klonicznych.

Możliwe jest również zatrucie organizmu kofeiną. Taki stan powoduje zaburzenia myślenia, rozkojarzenie, gonitwę myśli, zaburzenia rytmu serca i tętna, częstomocz, pocenie się, uderzenia gorąca, dreszcze, szum w uszach, zawroty głowy, krótkotrwałe zaciemnienia i błyski w widzeniu, nudności, skurcze jelit i ból brzucha.

Dawka 20-30 g kofeiny powoduje porażenie mięśnia sercowego i ośrodka oddechowego oraz zgon.



Jaki jest mechanizm działania kofeiny?

Kofeina zwiększa ilość adrenaliny we krwi oraz prawdopodobnie blokuje receptory adenozyny. Jednocześnie zwiększa wydzielanie dopaminy pobudzającej ośrodki przyjemności w mózgu.



Jak kofeina działa na sprawność umysłową?

Zwiększa sprawność percepcji i analizowania wrażeń. Przyśpiesza i usprawnia procesy myślowe. W małych, a u niektórych osób również w średnich dawkach ułatwia pracę umysłową, polepsza procesy zapamiętywania i kojarzenia. Wydłuża okras uwagi, wzmacnia zdolność koncentracji i motywację. Poprawia nastrój, podnosi czujność, skraca czas reakcji. Znosi uczucie znużenia, zmęczenia i niechęci.

To korzystne działanie przejawia się szczególnie, gdy wykonujemy znane nam zadania o małym i średnim stopniu trudności.

Kofeina nie ułatwia wykonywania zadań o wzrastającym stopniu trudności, a czasem nawet je utrudnia. Może również zaburzać procesy pozyskiwania informacji i bezpośredniego zastosowania ich do rozwiązania złożonych problemów. Podobnie może utrudniać zdolność do opanowania nowych sposobów rozwiązania problemów. Utrudnia podejmowanie przemyślanych decyzji na podstawie dużej ilości danych oraz wykonywanie innych złożonych działań intelektualnych.

Oznacza to, że nie ułatwia, a nawet utrudnia wykonywanie zadań wymagających intensywnej pracy pamięci roboczej.

Można powiedzieć z pewnym uproszczeniem, że w łatwiejszych zadaniach zabezpiecza przed nudą, a w skomplikowanych dekoncentruje nadmiarem odbieranych bodźców.



Czy kofeina zwiększa sprawność w pracy?

Wykazano, że zwiększa efektywność przy wykonywaniu zadań wymagających twórczego myślenia. Polepsza bowiem zdolność do tak zwanych wolnych skojarzeń, swobodę w pisaniu i wysławianiu się.

Zwiększa także efektywność pracowników wykonujących nudne, powtarzalne zajęcia, przy których trzeba podejmować szybkie decyzje. To takie prace jak prowadzenie samochodu, sortowanie poczty czy wprowadzanie danych do komputera. Wiedzą o tym niektórzy pracodawcy i dbają, by kawy pracownikom nie brakowało.

Warto pamiętać, że mimo iż kofeina ułatwia wykonywanie znanych czynności, to utrudnia wykonywanie tych złożonych i nowo poznanych.



Czy kofeina może powodować jakieś choroby?

Z wielu dotychczasowych badań wynika, że umiarkowana ilość kofeiny ma pozytywne działanie.

Niektóre badania pokazują, że kawa może wypłukiwać z ustroju mineralny potas i prowadzi do jego niedoboru. Wypijanie większych ilości kawy (3 ? 4 filiżanki) może osłabić przyswajanie wapnia, a nawet prowadzić do znacznych ubytków tego minerału.

Kofeina powoduje również obniżenie poziomu witaminy B1 i to mimo faktu, że kawa zawiera jej dość znaczne ilości.

Greckie badania pokazują, że osoby pijące dużo kawy są bardziej podatne na różnorodne stany zapalne. Te z kolei przyczyniają się do powstawania w organizmie substancji, które mogą prowadzić do chorób serca oraz cukrzycy.

Kanadyjscy naukowcy stwierdzili, że u osób mających wolną przemianę materii kofeina może zwiększać niebezpieczeństwo chorób serca. Ale u osób, których metabolizm jest szybki, kofeina może chronić organizm przed miażdżycą.

Nie zaleca się kawy przy nadciśnieniu i chorobach krążenia. U zdrowych osób przyspiesza ona bicie serca w nieznacznym stopniu. Stwierdzono jednak, że ciśnienie mogą podnosić inne składniki słodzonych i dietetycznych napojów gazowanych z kofeiną.

Z szeregu obserwacji wynika, że długotrwale i w większych ilościach stosowana kofeina osłabia kondycję układu nerwowego.



Jaka ilość kofeiny jest bezpieczna dla organizmu?

Jest to ilość w granicach od 30 do 250 mg dziennie. Ilość kofeiny w kubku kawy to 80 do 150 miligramów. Lub inaczej; filiżanka kawy z 1 czubatej łyżeczki zawiera około 100 mg kofeiny. Wynika z tego, że bezpieczną ilością są dwie filiżanki dziennie.

Jednak warto pamiętać, że nie ma bezpiecznej dawki kofeiny jednakowej dla wszystkich.



Jak sobie radzić z uzależnieniem od kofeiny?

Organizm dość łatwo przyzwyczaja się do tej substancji. Gdy jej nie otrzyma, reaguje drażliwością, niepokojem, bólami głowy. Im więcej kofeiny spożywaliśmy, tym cięższe są objawy jej odstawienia. Dlatego rozwiązaniem jest stopniowe zmniejszanie ilości wypijanego napoju.

W zlikwidowaniu efektów uzależnienia wspomaga organizm picie zwiększonej ilości czystej, niegazowanej wody. Na silne bóle głowy pojawiające się przy odstawieniu kawy może pomóc tabletka Aspiryny, Asprocolu lub innych piryn.



W czym jeszcze jest kofeina?

Spożywamy ją nie tylko z kawą. Kofeina jest w większości sztucznych napojów, coca-coli, herbacie, kakao, czekoladzie oraz popularnych ostatnio napojach z guarany. Co więcej, czekolada i kakao zawierają jeszcze inną substancję pobudzającą ? teobrominę, w ilości 1 do 2% całkowitej objętości.

Z napojów kofeinowych warta polecenia jest zielona herbata. Zawiera ona w swym składzie wiele niezbędnych dla naszego organizmu elementów. Zielona herbata oczyszcza krew, obniża poziom złego cholesterolu i ciśnienie krwi, ma własności bakteriobójcze, działa przeciwko kamieniom w wątrobie, nerkach i pęcherzu moczowym a nawet, podobno, wzmacnia zęby.

Czarne herbaty ze względu na zawartość garbników są mniej zalecane.

Kofeina jest też w dużych ilościach w lekach sprzedawanych bez recepty; w środkach przeciwbólowych, przeciw przeziębieniu, w lekach pobudzających i środkach wspomagających utrzymywanie wagi. Również jest, chociaż o tym się nie wspomina, w wielu lekach na receptę.



Lepiej pić kawę, czy może inne napoje pobudzające z kofeiną?

Napoje inne niż kawa zawierają szereg sztucznych dodatków, np. kwas fosforowy, słodziki, barwinki i dużą część tablicy Mendelejewa w postaci różnych związków. To wielkie obciążenie dla organizmu. Na przykład kwas fosforowy potrafi doprowadzić do nadmiernej utraty wapnia i niszczenia kości.



Warto wiedzieć, że:

Wytwarzanie kofeiny w roślinach rozwinęło się prawdopodobnie w celu ograniczenia żerowania na nich owadów.

Kofeina nasila działanie leków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych.

Powinniśmy pamiętać, by nie pić herbaty i kawy, które stoją kilka godzin, ze względu na tworzące się w nich szkodliwe substancje.



Krzysztof Pietraszek http://superumysl.pl






Treningi usprawniające procesy uczenia się


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Darmowe ściągi

Kategoria wpisu: Nauka, streszczenia — admin @ 16:36

Darmowe ściągi

autorem artykułu jest kamil pawloski


Ściągi stosuje się zwykle na wszelkiego rodzaju egzaminach i testach (klasówki, kolokwia) (przeważnie pisemnych, rzadziej ustnych). Ściągi są ostro potępiane przez większość nauczycieli.



Najczęściej spotykaną formą ściągi jest długa wstęga papieru o szerokości ok. 2-5 cm zapisana drobnym pismem i złożona w harmonijkę lub zwinięta w rulonik. Skrajnym przykładem ściągi mogą być tzw. gotowce (”pasztety”), czyli bogate opracowania na różne, przewidywane przez zdającego tematy egzaminu, wykonane w formie zbliżonej do materiałów egzaminacyjnych i podkładane zamiast pracy egzaminacyjnej. Zdarzają się też bardziej nietypowe ściągi, na przykład napisane na ręce, na kartce długopisem z tuszem widocznym tylko w świetle ultrafioletowym lub w telefonie komórkowym jako SMS (jeżeli nauczyciel pozwala go używać jako kalkulator), albo wyskrobane na długopisach ostrym końcem cyrkla. Polska jest uważana za kraj który najbardziej oszukuje, pomagają sobie pisać wypracowania poprzez ściągi.





Wypracowania


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Będąc Geniuszem

Kategoria wpisu: Edukacja, Języki, Mity, Nauka, Ortografia, Pisanie, Studia, matura, streszczenia — admin @ 16:35

Będąc Geniuszem

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek


?Nie istnieje ktoś taki jak urodzony geniusz,

istnieją natomiast metody i techniki

wyzwalania z człowieka ukrytego potencjału.

Czy jesteś gotów?

Jeśli tak załóż więc okulary przeciwsłoneczne,

aby wyzwolona siła nie oślepiła i Ciebie?


Nikodem Marszałek





Psycholog radziecki S. L. Rubinsztejn pisze w pracy pt. ?Podstawy psychologii ogólnej?: ?Można stwierdzić określoną kolejność chronologiczną występowania twórczych zdolności. Wcześnie występują talenty artystyczne, przede wszystkim muzyczne (..). Przykładem bardzo wczesnego występowania twórczości muzycznej mogą być: 3-letni MOZAR, 4-letni HAYDN, 5-letni MENDELSOHN, 8-letni PROKOFIEW, 11-letni SCHUBERT, 12-letni WEBER, 13-letni CHERBINI.

Jednakże z bardzo małymi wyjątkami twórczość samodzielna, mająca wartość obiektywną, przejawia się dopiero w 13 roku życia.



W sztukach plastycznych zdolności twórcze przejawiają się nieco później, przeciętne około 14 roku życia. U FAFAELA GREUZE?A wystąpiły one w 8 roku, u GIOTTO i VAN DYCKA ? w 10, u MICHAŁA ANIOŁA ? w 13, u DUREA ? w 15 roku życia.

W dziedzinie poezji skłonności do pisania wierszy przejawiają się bardzo wcześnie, ale twórczość poetycka o walorach artystycznych zaczyna się nieco później (..)



W dziedzinie naukowej twórczości talent ujawnia się w ogóle znacznie później, zazwyczaj dopiero po 20 roku życia. Najwcześniej występują uzdolnienia matematyczne. Prawie wszyscy uczeni, którzy wykazali się pracami przed 20 rokiem życia byli matematykami. Przykładem wczesnego przejawiania się zdolności matematycznych mogą być następujące postacie: Pascal, Leibniz, Newton, Legrange, Gauss, Gaulois i inni?.

Oczywiście nie każdy może dorównać najwybitniejszym, ale każdy może przewyższać przeciętnych i chcieć być wybitnym na miarę własnych możliwości i uzdolnień.

Większość ludzi nie dokonuje w życiu nawet 1/5 tego, na co ich stać. A Ty?



Jest wielu ludzi, którzy badali tzw. psychologię osiągnięć i to nie tylko w dziedzinie finansów i osobistego szczęścia. Najpoważniejsze badania przeprowadził H.C. Lehman, rozpoczął je w 1928 roku, a zakończył dopiero w 1953 roku. Badania dotyczyły wielu najwybitniejszych przedstawicieli nauki, sztuki, literatury, medycyny, sportu, wynalazczości, religii, handlu, przemysłu, rozrywki itp. Odtwarzał on historię życia każdego z tych wybitnych ludzi (po ich śmierci) i badał związek, jaki występował między wiekiem a najwybitniejszymi osiągnięciami. Analizie poddawał wydajność i poziom wyczynów każdego badanego osobnika od lat 15 do 80, dzieląc życie danego człowieka na pięcioletnie odcinki i obliczając odsetek ogólnego dorobku życiowego, jaki w tych właśnie odcinkach czasu został wypełniony, wytworzony lub wynaleziony.



Jaki z tego wynika morał? Nikt nie powinien przystępować do pracy zawodowej czy działalności mówiąc sobie: najpierw ?pobumeluję?, a dopiero jak się ?wyszumię? i użyję życia, to zabiorę się do pracy.





Wiek najwybitniejszych osiągnięć w danej dziedzinie działalności



H.C. Lehman ?Age of Achievement?

Rysunek pojawi się po kliknięciu na odnośnik:

http://img376.imageshack.us/img376/5525/psychologiaosiagniecvd4.jpg





Niestety doktor Lehman nie dożył nowej i fascynującej zmiany. Nie doczekał przejścia z ery przemysłowej w erę informacji. Nowi wizjonerzy i właściciele dynamicznie rozwijających się i w 200-u procentach rozumiejących rynek biznesów internetowych, osiągnęło niebotyczne majątki rzędu milionów, a nawet miliardów dolarów i to przed ukończeniem 30 roku życia.

Czy dzisiaj żeby osiągnąć sukces musisz posiadać biznes internetowy? Czy Twoje projekty musza ujrzeć światło dziennie przed ukończeniem 50 roku życia? Oczywiście, że nie. Czy w wieku 20 lub 60 lat nie masz szansy napisać bestsellerowej książki? Oczywiście, że masz. Czy osiągniesz szczyty w sporcie w wieku 40 lat? Prawdopodobnie nie. Możemy jednak dać z siebie wszystko i jeszcze więcej.

Wierzę, że jeśli znalazłeś w tej tabeli swoją działalność, zyskasz motywację lub będziesz wyjątkiem, który potwierdzi regułę, że:



?Geniusz to 25% wybitnych uzdolnień, 10% szczęścia i 65% twardej, nieustępliwej i pełnej zapału pracy?.





Pamiętasz jak opisałem monoideowość w ?Motywacji bez granic? tzw. ?Idee Fixe? lub jak to przedstawia Anthony Robbins - ?Wybiórczy system aktywacji?? Swoją drogą nie lubię tej nazwy, gdyż jest techniczna i cybernetyczna, lubię natomiast ten cytat: ?Ludzie mądrzy uczą się na swoich błędach, ludzie głupi w ogóle się nie uczą, ludzie sprytni uczą się na błędach innych?. Ile się nauczysz z poniższych zdań?



Czego chcesz od życia? Możesz popatrzeć na swoje życie, na swoje otoczenie i ocenić, co jest dla Ciebie dobre, a co złe. Co to oznacza? Wszystko, co Cię zbliża do tego, czego chcesz, jest słuszne, a wszystko, co oddala Cię od celu, jest niewłaściwe, złe. Bo wszystko się liczy. Miałem kiedyś takiego znajomego, który mówił, że jest na diecie i od pewnego czasu jadł tylko owoce, warzywa itp. Pewnego dnia spotkałem go w cukierni i zapytałem: ?Co z Twoją dietą??, a on na to: ?Dzisiaj się nie liczy?. Podobnie było z kobietą, którą konsultowałem wcześniej, zadałem jej pytanie: ?Jak idzie Ci praca z Tundrukiem?? a ona: ?Dzisiaj go nie wliczam do mojej zmiany?. Wiecie ile ludzi, którzy pragną osiągnąć sukces ogląda telewizję. Ludzi czytających śmieszne lub nijakie gazety lub słuchających cały dzień radia jest jeszcze więcej. Potem mówią, że chcą osiągnąć sukces. Ja się pytam: ?Co Ty robisz ze swoim czasem, tak go marnując??, słyszę w odpowiedzi: ?Ale to się nie liczy?. Na nieszczęście dla tych ludzi natura liczy wszystko.





Pewien mój dawny znajomy powiedział kiedyś:



- ?(..) Przeczytałem wszystkie książki Roberta Kiyosaki i znalazłem w nich odwrotność tego, co Ty promujesz. Robert mówi o różnych specjalnościach, twierdzi, że im ich więcej tym lepiej. Jak się do tego odnosisz??

- Po pierwsze nie sztuka się specjalizować, ale by być najlepszym w tym co się robi. Czy Twoja dziedzina nauki jest jakoś powiązana z pracą jaką obecnie wykonujesz? Czy byłaby możliwość wykonywania tej pracy bez tej wiedzy? Czy w Twoim przypadku większy dochód przynoszą inne dziedziny i specjalności, niż ta powiązana z nauką, zainteresowaniami, pasją? Ile jest osób, które robią to co Ty? Jak się czujesz, gdy ktoś wie tyle samo w firmie co Ty? Czy jeśli zostaniesz zwolniony i nie będzie żadnej możliwości, abyś powrócił do swojej głównej dziedziny życia, oddając się nowej rzeczy będziesz zarabiał tyle samo? Jeśli nie to, po jakim czasie osiągniesz takie zarobki? Ile wysiłku będziesz musiał włożyć, aby być tak dobrym jak w głównej dziedzinie życia? Możesz być dobry w kilku specjalnościach (jest taka dziedzina sportu jak wielobój), ale czy wyniki wieloboistów są porównywalne do wyników osób, które zajmują się jedną tylko dyscypliną przez całe życie. Która jest ich pasją, pracą, życiem i spełnieniem? Po drugie podaj mi dokładnie, gdzie Robert tak napisał?





Leo Beenhackker w którejś z gazet powiedział: ?Piłka w Polsce jest 40 lat w tyle, nie macie infrastruktury, szkół trenerskich. Wierzę, że polscy trenerzy dają z siebie wszystko, ale ja dziennie czytam literaturę fachową, dzwonię do swoich znajomych trenerów, oglądam filmy lub urywki w wykonaniu najlepszych drużyn na świecie, nie widzę tego w Polsce?. Czy Leo jest najlepszy? Na pewno jest na samym szczycie.



Pamiętam jak dziś słowa Roberta Kiyosaki: ?Największym bogactwem, jakie posiadamy dzisiaj, nie jest to, co wiemy, ale to jak szybko możemy zmienić nasze myślenie?. Robert miał na myśli osoby specjalizujące się w danej dziedzinie życia, które są coraz bardziej uzależnioine od niej. Głównym przesłaniem jest brak umiejętności przejścia z jednej działalności w drugą. Drugim, ważnym podmiotem jest ?czynnik zastąpienia? - bardzo ważny temat w psychologii osiągnięć. Innymi słowy - jak duże trudności ma Twój pracodawca lub rynek w znalezieniu osoby podobnej do Ciebie, o identycznych umiejętnościach, osobowości, cechach komunikacji, talentach, walorach przywódczych i wszystkich, innych, ważnych czynnikach. Im ciężej jest znaleźć tak dobrego programistę jak Ty, tak skutecznego menadżera, tym większy Twój prestiż i zarobek. Zadaj sobie pytanie? Co wyróżnia mnie wśród ludzi zajmujących się tym, co ja? Co mogę zrobić, aby zwiększyć swój ?czynnik zastąpienia??



Kilkanaście lat temu, gdy nie były znane techniki szybkiego czytania i czytania fotograficznego, przedstawiono w telewizji publicznej czternastoletniego chłopaka. Reporterka, kadra nauczycielska, rodzice i znajomi podziwiali tego młodzieńca. Czym takim zachwycał? Był w stanie przeczytać w jeden dzień wszystkie dzieła Sienkiewicza i Mickiewicza ze rozumieniem na poziomie 80%. Zabrakło jednego, konkretnego i modelowego pytania? Co ten młody człowiek zrobił, że posiadł takie umiejętności? Program cały czas był w tonie tajemniczości i urodzonego geniuszu, który nagle się objawił! Dopiero po zatelefonowaniu powiedziano mi, że ów chłopak zainwestował setki godzin w naukę szybkiego czytania oraz podjął tysiące prób aktywacji podświadomości zanim znalazł tę, która zadziałała.







Do zobaczenia na szczycie

Nikodem Marszałek










Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czy warto studiować?

Kategoria wpisu: Edukacja, Nauka, Studia — admin @ 16:34

Czy warto studiować?

autorem artykułu jest Tomasz Zienkiewicz


Może się zastanawiasz czy wybrać się na kolejne studia, może po głowie chodzi Ci wybranie MBA, lub zrobienie podyplomowych?



Właśnie obroniłem mojego MBA i chciałbym podsunąć Ci kilka spostrzeżeń z punktu widzenia człowieka, który takie rebusy już miał, ma i pewnie jeszcze będzie mieć :)



W skrócie znajdziesz tu przemyślenia na temat:

- Jakie studia wybrać? Czym się kierować przy wyborze uczelni/kierunki

- Kiedy zacząć studia? Wady i zalety odłożenia studiów w czasie.


Jakie studia wybrać?





Wszystko zależy od tego, po co na studia idziesz.



Jeśli chcesz jedynie przebąkać i zrobić papier to najsensowniej zrobisz wybierając najkrótsze studia na podupadłej uczelni mieszczącej się gdzieś w Pipidówkach w budynku z adaptowanej budki po hamburgerach ? gdzie warunkiem zaliczenia jest jedynie taki intelektualny wyczyn, jak opłata czesnego. Motywacja jest różna ? a bo to się chce poimprezować, a bo rodzice kazali iść, a bo wszyscy idą, albo do wojska się nie chciało itd. W każdym razie takie studia to nie studia a jedynie przeczekalnia i przedłużenie dzieciństwa ? najczęściej w dłuższej perspektywie kończy się to niezbyt ciekawie zmarnowaniem kilku lat, które później trzeba nadgonić.







No a jeśli idziesz by się czegoś nauczyć to odpowiedź jest prosta: wybierz DOBRE studia. Dobre ? najczęściej oznaczają drogie. Czy warto wyłożyć więcej? By nie mieć kaca moralnego albo nie wybrać głupio musisz kilka rzeczy wziąć pod uwagę i przede wszystkim zderzyć z tym czego tak naprawdę po studiach oczekujesz.







Najpierw jednak krótka alegoryja obrazująca sprawę: przykładowo chcesz kupić żelazko.



Wariant a) wybierasz tanie ? by zaoszczędzić na wydatku. Po jakimś czasie prawdopodobnie takie tanie, badziewne żelazko przypali/zabrudzi Ci cenny ciuch. Koszt ciucha (złotówkowy + moralny bo zniszczyłeś swój ulubiony ciuch) najczęściej jest znacznie wyższy od kosztu żelazka. No i of course musisz kupić kolejne żelazko. A na wyjście zakładasz coś niewyprasowanego lub nie tak fajnego. Efekt ? zależy od tego co to za wyjście, ale też może znacznie przekraczać koszt tego żelazka ? np. nieudana rozmowa o pracę, brak pierwszego wrażenia na randce lub po prostu wstyd. Wszystko (oczywiście przekoloryzowane) przez wybór taniego żelazka.



Wariant b) wykładasz więcej pieniędzy ? ale masz spokój.







Podobnie jest ze studiami.



Zobacz ile ważnych rzeczy się kryje za wyborem uczelni/studiów:



1. Czego się nauczysz?



Wiedza może być archaiczna/teoretyczna/nieprzydatna i do niczego Ci się nie przyda. Przykład: czy zaufasz kolesiowi w podartym sweterku, który opowiada Ci o sukcesie na giełdzie? Inny podobny przykład w podobie ? czy zaufasz zakonnicy, która klaruje o wyższości metod naturalnych w planowaniu rodziny nad innymi? Albo się ktoś zna na rzeczy albo nie.



Na uczelni poznańskiej uczyłem się o jakichś antycznych centralach telefonicznych albo o liniach energetycznych ? chyba tylko po to by dać zajęcie ludziom blisko emerytury. Przedmioty zupełnie nieprzydatne.







Słabe uczelnie/kierunki nie biorą zbytnio pod uwagę studentów: jak można zafundować studentom np. zjazd z 5 dużymi egzaminami jednego dnia? Na MBA w Koźmińskim było to bardzo dobrze przemyślane ? kolejne przedmioty zaczynały się z opóźnieniem ? i kończyły w różnych terminach. Nigdy nie było więcej niż jednego egzaminu w ciągu weekendu.







2. Czas! Studia to masa czasu



Uczelnia to kilka lat Twojego życia.



Patrząc krótkoterminowo ? to studiowanie jeśli chodzi o czas ? są jedynie kosztem: zamiast siedzieć na uczelni można zrobić wiele ciekawszych rzeczy. Później jeszcze się trzeba uczyć, albo trzasnąć dyplom. Załamka. Jednak z perspektywy długoterminowej to tak jak inwestycja ? wykorzystasz dobrze ten czas to będziesz żyć z procentów przez wszystkie swoje kolejne lata. Spieprzysz sprawę i źle wybierzesz ? to? tu jest trudniej: nigdy nie dowiesz się ile straciłeś/straciłaś. Koszt utraconych korzyści. Nie będziesz mieć drugiego TY, który będzie punktem odniesienia ? czy ma lepszą pracę? Spotkał lepszą ?drugą połówkę?? Ma lepsze życie? Tego się nie dowiesz. Możesz jedynie porównywać się do znajomych, z którymi Ci się drogi kilka lat temu rozeszły.







3. Wykładowcy. Dają radę?



Jeśli miałeś/miałaś okazję widzieć kilka prezentacji profesjonalistów od szkoleń to zestawienie tego z wykładowcą który usypia jest miażdżące dla słabych uczelni. Np. moja uczelnia poznańska to nie samo zło :) Miałem okazję uczestniczyć w wykładach, które do teraz pamiętam ? dzięki wykładowcom były bardzo odkrywcze i ciekawie prowadzone.







4. Z kim będziesz się spotykał, kogo poznasz



Dobrze jest żyć w otoczeniu ludzi, którzy inspirują. Warto więc spojrzeć na to w jakich grupach studentów przyjdzie Ci żyć. Wiadomo, że na znajomościach ten świat stoi, pracę też dostaje się często z polecenia. Studiowanie z wartościowymi ludźmi nie tylko jest przyjemniejsze na co dzień ? bo ciągle się od nich uczysz ? ale też procentuje w przyszłości.







5. Jaką pracę znajdziesz po studiach



Chyba najlepszym benchmarkiem uczelni jest to, jaką pracę mają absolwenci uczelni ? przecież do tego przede wszystkim mają przygotować studia.







Pewnie znajdzie się więcej czynników, ale te wg mnie są najważniejsze







A teraz z innej strony spojrzenie na edukację?




Kiedy zacząć studiować?





Czyli troszkę o tym czy studia warto odłożyć w czasie, trochę popracować i dopiero wtedy wrócić na wybraną uczelnię



Zalety odłożenia studiów w czasie:



1. Zdobyta praktyka. Wiedza jest bardziej przydatna



Gdy odstawisz na kilka lat pobieranie teoretycznej wiedzy i w tym czasie pracujesz ? to po powrocie na studia, już z doświadczeniem, znacznie więcej chwytasz z tego co podają na uczelni. Możesz odnieść w swoich myślach dane tematy do realnych sytuacji i wyzwań z którymi miałeś do czynienia w pracy. To cholernie pomocne w zdobywaniu wiedzy. Ludzie, którym brakuje doświadczenia zawodowego mają kłopot by powiązać nowe sznurki w jedną całość.







2. Wiesz czego chcesz się uczyć i chcesz się uczyć



Po przerwie chce Ci się studiować, bo po prostu za tym w pewnym sensie tęsknisz ? taki głód wiedzy: zdobywanie nowej wiedzy, poszerzanie horyzontów, nowe perspektywy i nowi ludzie. Oczywiście zakładam, że należysz do tej grupy ludzi, którzy w życiu szukają czegoś lepszego i lubisz poszukiwać nowych rzeczy. Nie jesteś z tych co to ?należy mi się i basta?.



Gdy przez kilka lat popracujesz to też dokładniej wiesz czego oczekujesz po studiach ? co to ma być za kierunek, po co jest Ci potrzebny i czego chcesz się nauczyć. Studia są wtedy odpowiedzią na konkretnie postawione pytanie.







3. Masz więcej pieniędzy. Stać Cię na lepsze uczelnie



Przez czas, w którym nie studiowałeś pracowałeś. Jeśli dobrze wziąłeś się za planowanie swojego życia to i troszkę kaski masz odłożonej. Stać Cię więcej na droższe studia. Droższe, więc znowu z pewną dozą prawdopodobieństwa ? lepsze. Otwiera Ci się po prostu kilka kolejnych kierunków/uczelni ? a w tym wypadku większy wybór to lepsze możliwości :)





Wady rozpoczynania studiów później



1. Nie chce się zacząć.



To już typowa fizyka: z rozpędu jest łatwiej kontynuować cykl studiów niż po pewnym czasie ?wybudzić się?.







2. Coraz mniej czasu, inne sprawy na głowie



Wyobraź sobie że masz małe dziecko, remont mieszkania, restrukturyzację w pracy, projekty do pokończenia. W miarę upływu czasu tych zabieraczy czasu przybywa. Oczywiście można sobie z nimi radzić i właściwie zarządzać czasem? ale na pewnym etapie (okolice ~30tu lat) tych wyzwań jest na prawdę sporo. Ciężko wtedy świadomie podjąć decyzję o dorzuceniu sobie jeszcze jednego obciążenia i wyjąć np. co drugi weekend z życia.







3. Procent składany



Im wcześniej w siebie zainwestujesz tym dłużej będziesz zbierał z tego profity. Szybko uzyskany tytuł otwiera Ci szybciej kolejne drzwiczki kariery i życia. Warto trzymać w ręku jak najwięcej opcji ? wtedy to Ty kształtujesz swoje życie i wybierasz świadomie kolejne kroki. Gdy opcji nie masz ? to nie Ty wtedy decydujesz.





I w końcu zakończenie - długi ten artykuł wyszedł :)



Życzę Ci świadomego wyboru studiów. Z doświadczenia wiem, że warto uczyć się wtedy gdy podawana wiedza będzie Cię ciekawić i wniesie coś w Twoje życie. Nie ma co marnować czasu na męczenie się nad czymś co jedynie frustruje i konsumuje czas.



Powodzenia :)





Autorem tekstu jest Tomasz Zienkiewicz.

Zapraszam na

www.dlasiebie.pl :: rozwój osobisty, kariera, niezależność finansowa - artykuły i forum

www.zieniu.pl - mój blog


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wystąpienia publiczne - czyli niektóre zasady jak mówić ciekawie

Kategoria wpisu: Edukacja — admin @ 16:33

Wystąpienia publiczne - czyli niektóre zasady jak mówić ciekawie

autorem artykułu jest Daniel Bordman


1. Zaskakuj i mów o ciekawych sprawach

Miałem do poprowadzenia warsztaty z wystąpień publicznych na jednej z wyższych uczelni w Warszawie. Warsztat jak warsztat. Przyszła grupa młodych ludzi, którzy chcieli się dowiedzieć jak mówić tak by zaciekawić innych. No i zaczęło się. Zacząłem zajęcia.



Przez trzy minuty opowiadałem monotonnym głosem i o tym, co mało kogo tak naprawdę interesuje, czyli mówiłem o sobie. Opowiadałem jak pracuję, jakich techniki używam i z kim miałem przyjemność pracować.



I co się stało? Większość sali po tych kilku minutach spała. Wtedy zrobiłem zerwanie. Wstałem i powiedziałem głośno z uśmiechem na ustach. ?Nigdy tak nie zaczynajcie?. Zaczynając w monotonny sposób i skupiając się na sobie odkryjecie rewelacyjny sposób by ponieść porażkę.



Co więc robić by zaciekawić?


Musisz wiedzieć, po co ludzie przyszli i realizuj ich oczekiwania. Odkryj ich potrzeby. Jeśli już mówisz o sobie musi mieć to bezpośrednie przełożenie na to, po co ludzie do Ciebie przychodzą.



2. Zmieniaj tempo i rytm

Nie ma nic bardziej hipnotycznego jak to samo tempo i ten sam rytm. Dlatego jeśli chcesz uśpić swoją widownię myślę, że nie warto tego ćwiczyć.



Jeśli jednak zależy Tobie na tym by przykuwać uwagę. Możesz pobawić się z metronomem. Na początku, ustal sobie jedno tempo i przez minutę mów w tym tempie. I co minutę zmieniaj je znacznie. Raz mów wolniej raz szybciej. Następnie zmieniaj tempo już do trzydzieści sekund. Aż dojedziesz do wprawy, kiedy będziesz mógł intuicyjnie to stosować.



Jeśli chcesz popracować nad rytmem, możesz zacząć słuchać różnego rodzaju muzyki. Ta, która potrafi przykuć Twoją uwagę i zaskakuje rozwiązaniami jest dobra. Dlatego bądź w swoich wystąpieniach jak dobra muzyka. Zaskakuj.



3. Normalnie znaczy dobrze


Zapamiętaj te zdanie. Wystąpienie publiczne jest tym samym, co normalna rozmowa. Różni się tym, że mówimy do większej ilości ludzi. Dlatego główne założenia są takie same jak przy normalnym mówieniu. Jeśli więc mówisz i potrafisz komunikować się z innymi to oznacza, że również potrafisz występować publicznie. Tak Od dzisiaj nie mówimy jakimś patetycznym głosem. Możesz też przeczytać o tym w moimi artykule wystąpienia publiczne w pigułce



4. Żartuj i wykorzystuj dane Tobie szanse

Wykorzystuj dane Tobie szanse. Czyli jeśli czujesz, że się pomyliłeś to wykorzystaj te zdarzenie.



Prowadząc szkolenie z wystąpień publicznych jedna z kursantek mówiąc o swojej pracy. Powiedziała, że sprawdzała wszystkie 150 uczelni wyższych na świecie, myśląc o uczelniach polskich. Wiedząc i pamiętając o zasadzie, by przekuwać pomyłki w sukcesy. Szybko dodała. Na pewno jest więcej niż 150 uczelni na świecie. My sprawdziliśmy 150 uczelni polskich. Pod koniec wystąpienia osoby zapytane czy postrzegały te potknięcie jako błąd. Odpowiedziały Nie.



Pytanie czy pomyłki będą tak postrzegane jako błędy czy szybko będą zapomniane zależy tylko od Ciebie. A jeśli zainteresował Cię ten temat możesz zapoznać się także z moją stroną internetową wystąpienia publiczne






Bordman Training - szkolenia wystąpienia publiczne, emisja głosu oraz PR personality.


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak wydać książkę??

Kategoria wpisu: Bez kategorii, Edukacja — admin @ 16:32

Jak wydać książkę??

autorem artykułu jest Marek Gawłowski


Swego czasu pisywałem recenzje książek dla różnych wydawnictw. Najpierw były to rzecz jasna czasopisma ? papierowe? a później wirtualne- ze względu na ogólną dostępność i bezstronność.



Znajomi wiedzieli o moim hobby, ostatnio nawet jeden poprosił mnie o pomoc w wdaniu swej debiutanckiej powieści… hm i wtedy pojawił się nie lada problem.

Choć o książkach wiem sporo to jednak nigdy żadnej nie wydałem, ba powiem więcej nawet nie wiem jak wygląda proces wydawania takiej książki. No ale od czego ma się internet. Wpisuje w wyszukiwarce wyrażenie: ? jak wydać książkę? i… tylko 3,6 mln. haseł.

Fajnie, pomyślałem, ale czego się nie robi dla przyjaciół. Poza tym dobrze będzie dowiedzieć się czegoś więcej, niż tylko, o czym jest książka- myślę sobie i zabieram się do przeglądania stron. Niestety większość to fora internetowe gdzie ludzie pytają się innych o to zagadnienie- musi to być popularny temat skoro tylu ludzi szuka na niego odpowiedzi, ale zarazem, co ciekawe, widać, że ludzie nie tylko czytają książki, ale też piszą- co przy badaniach prowadzonych przez media telewizyjne, jest dość, rzekłbym sprzeczne z ich sondażami- no ale nie mi to teraz oceniać. Zostawiam ten problem filozofom i przeglądam dalej i co widzę- tylko kilka ogólnikowych stron, które by w jako taki sposób traktowały ten problem.

Ale na początek to mi wystarczyło, miałem już jako taka wiedzę na ten temat, teraz należało tylko sprawdzić, co jest z tego prawdą.

Na szczęście stare znajomości zostały… zadzwoniłem do kilku znajomych redaktorów z różnych wydawnictw i poprosiłem o spotkania. Na szczęście moja pozycja jako recenzenta jest na tyle ugruntowana, że wciągu paru lat opiniowania wyrobiłem sobie w świecie wydawców niezłe znajomości.

Na spotkaniu oczywiście wyjawiłem powód mojej prośby o spotkanie. Chodziło mi bowiem o zaczerpnięcie ? z pierwszej ręki? wiadomości na temat całego cyklu wydawniczego. Zaraz też zrodził się w mojej głowie pomysł opublikowania o tym artykułu, który by wyjaśnił ? żądnym sławy i pieniędzy ? początkującym pisarzom, co mają zrobić, by na półce księgarni, zobaczyć swoje nazwisko na okładce książki.

Oczywiście w każdym z wydawnictw wygląda to nieco inaczej, jednak większość wymogów wobec początkującego pisarza jest takich samych. Każde poważne wydawnictwo ma swoją stronę internetową i jeśli podejmują się wydawania książek nieznanych autorów udzielają o tym informacji i zamieszczają szczegółowe instrukcje dotyczące tego.



Podstawowa zasada brzmi najpierw napisz a później się martw. Zauważyłem na forach jak i sami redaktorzy sygnalizowali mi pewien problem. Jest tysiące osób, które mają marzenie wydać własną powieść( nasila się to po każdym sukcesie kolejnej książki jakiejś znanej pisarki- przykład J.K. Rowling i jej książki Harry Potter) i mnóstwo z tych osób dzwoni do redakcji lub pisze listy( maile) z pytaniem, że maja prawie gotową lub( o zgrozo), że maja chęć napisać książkę( powieść).

Otóż każdy redaktor powiedział mi to samo najpierw należy mieć napisaną całą powieść a dopiero później martwić się jej wydaniem. Przy czym nie należy martwić się brakiem wykształcenia polonistycznego( o ile nie piszesz ręcznie- ale o tym za chwilę), jeden z redaktorów powiedział, że nawet by nie chciał, aby wszyscy pisarze byli po polonistyce.

Faktem jest jednak, że część poetów i autorów ma takowe wykształcenie, inni także niejednokrotnie posiadają wyższe wykształcenie( co prawda w zupełnie innym kierunku, ale mają) nie brak jest również tych? nie wykształconych? lub ( poprawniej ) mniej wykształconych.

Każdy z redaktorów stwierdził, że jeśli książka jest dobra i dobrze napisana to sama się obroni- jest w tym sporo prawdy.



A więc tak, jeśli już mamy napisaną powieść( ogólnie zwaną książką- choć na taki tytuł zasługuje dopiero po wydaniu) przystępujemy do szukania wydawcy.

W tym momencie należy zastanowić się nad charakterem naszej książki, czy będzie to książka dla dzieci czy może powieść historyczna a może beletrystyka.

Będzie to niezbędne do znalezienia odpowiedniego wydawcy. W dzisiejszym kapitalistycznym świecie wydawnictwa chcąc się utrzymać zazwyczaj specjalizują się w pewnych określonych gatunkach.

I tak wydawnictwo, które wydaje książki dla dzieci nie wyda romansu i na odwrót, także nie należy wysyłać do wydawnictwa kościelnego książki o nucie erotycznej. Należy przeprowadzić ścisły wywiad, co wydaje dane wydawnictwo.

Dzięki internetowi nie ma z tym problemu, wchodzimy na stronę danego wydawcy i patrzymy, jakiego typu książki ma w swej ofercie- a więc jakiego typu książki wydaj.

Gdy już ustalimy listę potencjalnych wydawców stosujemy się ściśle do ich wytycznych, co do wysłania książki( jeśli są takowe podane)- możemy ewentualnie zapytać się telefonicznie o szczegóły np. jaką czcionką ma być napisana, jakie odstępy pomiędzy wierszami, czy ma to być wydruk czy CD itp. - takie szczegóły naprawdę ułatwią czytanie naszej powieści.

I tutaj pojawia się kolejny problem początkujących pisarzy: boją się o kradzież swojego pomysłu( książki ). Jest to całkiem naturalne, bowiem jest to ich ? dzieło ?. To przez nie niejednokrotnie zarwali noc, nie jedli obiadu myśląc by jak najszybciej przelać na papier swe pomysły.



Ale ich obawy nie mają uzasadnienia, który z wydawców chciałby mieć na głowie proces o kradzież książki( pomysłu ), przecież to mogłoby zrujnować jego dalszą karierę w branży. Ci najbardziej bojaźliwi mogą wysłać jeden egzemplarz książki listem poleconym na swój adres i odłożyć zapieczętowaną przesyłkę na półkę( dzięki czemu zawsze będą mogli udowodnić, że to oni są autorem książki- data na stemplu pocztowym) lub w ostateczności zanieść ją do notariusza żeby ten odłożył ją u siebie na półkę( przed czym jednak prędzej potwierdził notarialnie jej przyjęcie- taka usługa będzie jednak kosztować).

I kolejna rzecz, jeśli wydawca pisze, że przyjmuje jedynie wydruki komputerowe to nie wysyłamy mu rękopisu, bo od dłuższego już czasu żadne wydawnictwo ich nie przyjmuje.

I jeśli ma to być cała powieść to też logicznie rzecz biorąc nikt nie chce czytać samego początku i końca tylko całość, by móc rzetelnie ocenić czy książka nadaje się do druku czy nie.

Nie zapomnijmy o ortografii i interpunkcji, szczególnie, że ze względu na konieczność wydruku komputerowego( maszynopisy też są przyjmowane- ale mało kto w dzisiejszych czasach pisze na maszynie) masz możliwość sprawdzenia ortografii i interpunkcji w programie, w którym piszesz swą powieść. Koniecznie skorzystaj z tej funkcji, nawet najbardziej doświadczony recenzent nie doczyta do ostatniej strony, jeśli co krok jego uwagę będą rozpraszać karygodne błędy a brak interpunkcji sprawi, że niektóre zdania będą niezrozumiałe- szczególnie te dłuższe.



A więc jeśli nasza powieść jest już ? dopieszczona?, wydawcy ustaleni( ich wymagania też) to… wysyłamy i… czekamy.

Należy się uzbroić w cierpliwość, wydawnictwa mają dużo różnych ofert a recenzentów mało. Zazwyczaj podczas rozmowy telefonicznej można się zapytać o przybliżony czas potrzebny na zapoznanie się z dostarczonymi materiałami i wydanie opinii.

Przy czym wydawnictwa nie piszą recenzji dostajemy tylko odpowiedź: Pana/i książka nie kwalifikuje się do druku lub zostajemy zaproszeni na rozmowę w sprawie ewentualnego wydania książki.

Wydawnictwa zawsze odpowiadają niezależnie od tego czy książka nadaje się do druku czy nie. Jeżeli nie nadaje się to albo( w zależności od wydawnictwa) przesłany wydruk zostaje nam odesłany albo zniszczony( przy czym niektóre wydawnictwa każą pokryć koszty odesłania), o tym wszystkim jesteśmy informowani wraz z negatywna odpowiedzią. Telefonicznie bądź @ rzadziej listownie.

Prędzej napisałem: ? w sprawie ewentualnego wydania książki?- ewentualnego, dlatego, że do wydania jest jeszcze długa droga. Ale pociesze Was, że prawie wszystkie książki po pozytywnym zatwierdzeniu są drukowane.

W wyjątkowych wypadkach wydawca może zażądać pokrycia części kosztów powołując się na brak pewności sprzedaży książek- jednak zdarza się to bardzo rzadko i należy wtedy mieć się na baczności, bo zdarza się( informacje zaczerpnięte z for internetowych), że wydawcy zawyżają koszty wydania książki, które i tak nie są tanie.

Należy wtedy zorientować się u innych wydawców ile kosztują konkretne etapy produkcji( wydawca podaje nam, które to części produkcji mielibyśmy pokryć z własnego portfela) i jeśli są dużo tańsze niż to podaje? nasz? należy się dobrze zastanowić czy nie jest to jakieś małe wydawnictwo, które swoją działalność wydawniczą opiera głownie o środki finansowe autorów, moim osobistym zdaniem należy takie wydawnictwa omijać, choć….kto wie?

Natomiast, jeśli jest to duże wydawnictwo to sprawa ma się zupełnie inaczej, takie wydawnictwo zazwyczaj wie, co robi, posiada także olbrzymią zaletę: umie rozreklamować dany tytuł- posiada szerokie kontakty w prasie fachowej- co zapewnia możliwość recenzji.

No a jeśli nie napisaliśmy jakiegoś poradnika to bez reklamy i dobrej recenzji ciężko sprzedać książkę. Wydawnictwa rzadko, kiedy dają zaliczkę, cały zysk autora jest zazwyczaj zależny od sprzedaży i wynosi określony %.

Ile, tego ciężko się dowiedzieć, podobno zależy to od konkretnej książki, ale każdy z redaktorów stwierdził, że w Polsce rynek wydawniczy jest niezwykle ciężki dla autorów bez dorobku pisarskiego, poza jak już wspomniałem poradnikami i im podobnymi wydaniami. Jeśli zostaniemy zaproszeni na spotkanie to zazwyczaj zostaje podpisana z nami umowa i omówione wszelkie szczegóły, o kwestii np. okładki decyduje wydawca( oczywiście może się zasugerować naszymi sugestiami- ale zazwyczaj ze względu na doświadczenie i pieniądze, które wykłada, on decyduje; niektóre wydawnictwa mają jednakowe okładki dla książek jednego gatunku- choć ostatnio coraz rzadziej), ustalamy z wydawcą należny nam % i czasami jesteśmy zmuszeni wprowadzić kilka zmian w treści książki( tutaj raczej nie podyskutujemy od tego zazwyczaj jest uzależnione wydanie)wg rad wydawcy.

Cały proces składania, łamania tekstu i produkcji to już problem wydawcy, nam zostaje jeszcze dostarczona przed drukiem do ostatecznej oceny i sprawdzenia i po naszym zatwierdzeniu trafia do druku.

I to był ten optymistyczny scenariusz, a co jeśli dostaniemy odmowną odpowiedź. Są dwie możliwości albo damy sobie spokój albo… wydamy ją własnym nakładem - ale to już zupełnie inna bajka.






Marek ( marketingowy ) Gawłowski

TRADYCYJNY BIZNES ( marketingowy.blox.pl )




Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

« Older PostsNewer Posts »

Strona stworzona przy pomocy WordPress